III Międzynarodowy Przegląd Modelarski


Bielsko-Biała 29-30.09.2018

     Na wyjazd na III Międzynarodowy Przegląd Modelarski Bielsko-Biała 2018 zdecydowaliśmy się kilka dni przed imprezą. Rywalizację w tym roku przegrały więc "Pola Chwały", odbywające się w tym samym terminie. Cóż, w Niepołomicach byliśmy już kilkakrotnie, a w Bielsku jeszcze nie...
     Bielski konkurs odbywał w się w korytarzach biurowca na terenie ZIAD'u (Zakładu Informatyki, Automatyki i Doskonalenia Zawodowego), gdzie mieścił się również hotel dla uczestników imprezy. Pomiędzy biurowcem a hotelem znajdował się plac, na którym grupy rekonstrukcji historycznych wystawiły swoje pojazdy militarne - była i konwersja T-55 na Panterę, był Junak, był i Dodge. I kilka innych ciekawych pojazdów.
Tam też można było zasiąść przy rozstawionych stołach, spróbować grochówki z kotła, tudzież innych specjałów. Chyba jedyna taka okazja, by zobaczyć, jak Pantherę i Studebakera rozdziela stary, poczciwy i pięknie odreaturowany "Ogórek".
     Kilkanaście metrów dalej znalazła swoje miejsce przestronna hala, w której mieściła się giełda modelarska i wystawa samochodów starych i nowych. Stoły giełdy zastawione dobrami wszelakimi, ceny - zależne od pojemności portfela, chęci zakupu i wiary w swój dar przekonywania u kupujących i sprzedających. Tłumnie, gwarno, gęsto. Gdzie się człowiek nie obejrzał, to jakiś model mały lub duży.
     Wracając do konkursu - rejestracja internetowa dziś jest już raczej normą, więc na miejscu czekały gotowe karty startowe.
Do pomocy przy ustawianiu modeli i szukaniu klas gotowych było kilkanaście osób. Czasem się przydawały, czasem przeszkadzały, niemniej - fajnie, że komuś się chce pomagać.
     Impreza "korytarzowa" miała swój klimat, ale i miała swoje wady. Głównie oświetlenie. Słońce prażyło dość ostro i część modeli leżała w głębokim cieniu, część brała kąpiele słoneczne jak na Hawajach. A co na stołach? Zdrowo ponad 1000 modeli, międzynarodowa obsada, internetowe łącza, a polscy modelarze zjechali się od Bałtyku po Tatry i od Odry (i Nysy Łużyckiej) po Bug. Nie zabrakło oczywiście tubylców.
Sławy, bywalcy, ścianki, modele. Wymienić wszystkich nie sposób...
     Oprócz tego miały miejsce pokazy technik modelarskich. Między innymi Kamil Feliks Sztarbała zabrał nas do bardzo odległej galaktyki, gdzie wytłumaczył łopatologicznie Darthowi Vaderowi, jak powinien tak naprawdę wyglądać jego TIE-fighter, a Staszek Jabłoński sprowadził na ziemię kobiety pokazując, jak powinny prawidłowo malować buzie :)
     Co jeszcze? No jakże - kilometr spacerkiem do stacji kolejki linowej na Szyndzielnię. Takiej frajdy nie można odpuścić, więc i ten szczyt Beskidu Śląskiego został przez nas zaliczony. Choć wyjazdowe pójście na łatwiznę takie trochę...hmmmm... Ale warto było, a pogoda kapryśna usprawiedliwia nas całkowicie :)
     Miejsc w Hotelu Dębowiec już wolnych nie było, ale w centrum Bielska w Schronisku PTTK wolna i przyjemna "dwójka" się znalazła. Dzięki temu w niedzielny poranek zwiedziliśmy kawałek bielskiej Starówki. Ryneczek nasycony ogródkami i przesycony rzeźbami, uliczki jak 500 lat temu - wąsko, ciasno i swojsko… Mała czarna i zajeżdżamy z powrotem na MPM Bielsko 2018.
     No to jeszcze zakupy na giełdzie, no to jeszcze rzut oka przez obiektyw na modele i oczekiwanie na zakończenie. Potem już tylko modele w auto i powrót do domu. Fajnie było, warto było. Organizatorom należą się gratulacje i podziękowania. Bo ich wkład pracy był naprawdę ogromny.
     No i na pewno - do zobaczenia na następnych Międzynarodowych Przeglądach Modelarskich w Bielsku-Białej.